Garden Route, baboonsy, owce i… Prezydent RPA :) część III

Garden Route

Garden Route – najbardziej urokliwa droga RPA

W Republice Południowej Afryki jak ruszać w drogę to tylko malowniczą Garden Route. To ulubione miejsce twórców reklam najlepszych światowych marek samochodowych… i babonsów.

Byliśmy ostrzegani by uważać na pawiany. Wyjeżdżaliśmy z Przylądka Dobrej Nadziei i kierowaliśmy się w stronę naszego pierwszego przystanku jakim było Hermanus. Babonsy czyli pawiany, żyją na wolności i spacerują często wzdłuż dróg. Na szczęście zapominalskim, którym ostrzeżenia uleciały z głowy, przypominają o tym znaki drogowe. Na własne oczy mogliśmy zobaczyć zachowanie lokalesów w kontakcie z pawianem.

pawian w rpa
Pawiany żyją w RPA na wolności i swobodnie spacerują drogami wzdłuż Oceanu

Miejscowi, którzy zatrzymali się na chwilę na przydrożnym parkingu natychmiast gdy zobaczyli spacerującego po murku pawiana, weszli do samochodu, zamknęli okna i zablokowali drzwi. Pawiany w poszukiwaniu jedzenia potrafią być mocno natarczywe a czasem wręcz niebezpieczne. Lepiej nie ryzykować i omijać je szerokim łukiem.

Garden Route
W czasie spotkania z pawianem lepiej pozostać w aucie

Garden Route – droga do Hermanus

Hermanus to dość leniwie żyjące afrykanerskie miasteczko. Można by rzec, że dość luksusowe i malownicze. Jednak w lipcu Hermanus ożywa. Do października, a nawet listopada zjeżdżają tu tłumy by z miejscowych klifów lub wynajętych łodzi motorowych podziwiać tłumnie spływające tutaj wieloryby – walenie baskijskie.

hermanus w rpa
Malowniczy klif w Hermanus jest miejscem, z którego obserwuje się walenie baskijskie

Poza sezonem podziwiania wielorybów, niewiele jest tu do roboty, ale naprawdę warto zatrzymać się choć na parę godzin, by odwiedzić maleńkie lokalne knajpki gdzie na drugie śniadanie można spróbować typowo francuski quiche z karmelizowaną cebulą, ostrym serem i konfiturą figową. Obłędne zestawienie. Mniam…

Garden Route
Quiche w iście królewskim wydaniu, smak – niezapomniany

Hermanus i jego okolice słyną też ze znakomitych miodów w różnych smakach i odmianach, w tym również z wszelkiej maści wyrobów z pyłku pszczelego oraz innych pszczelich produktów.

Garden Route
Słynne miody i wyroby z miodów w Hermanus
Garden Route
Musztardy miodowe w Hermanus

Betty’s Bay w RPA – kolejna kolonia pingwinów

Gdy wjedziecie na Garden Route, niedaleko, bo około 100-u kilometrów dalej warto zjechać do Betty’s Bay – zatoki, w której znajduje się druga kolonia południowoafrykańskich pingwinów przylądkowych.

pingwiny przylądkowe
Pingwiny przylądkowe w Betty’s Bay

Co cenne, jest to na tyle odległe od Cape Town miejsce, że turystów jest jak na lekarstwo i można cieszyć się z obcowania z pingwinami przylądkowymi praktycznie twarzą w twarz.

pingwiny przylądkowe
Pingwiny w Betty’s Bay mają spokojniejszy żywot niż te na Przylądku Dobrej Nadziei

Kolonia jest zdecydowanie liczniejsza niż ta na Przylądku Dobrej Nadziei. Cieszy się dużą swobodą ale jest równie pilnie chroniona przez przedstawicieli rządu Republiki Południowej Afryki.

Przylądek Agulhas – styk dwóch oceanów w RPA

Garden Route
Fale na styku dwóch Oceanów, niezapomniane wrażenie

W drodze do Knysna, przylądek Igielny lub inaczej Agulhas, mieliśmy w planie jako punkt obowiązkowy. Umowny styk dwóch Oceanów – Atlantyckiego i Indyjskiego, niezbyt lubiane przez marynarzy miejsce niebezpiecznej wody. To najdalej na południe wysunięty punkt Afryki. Dalej jest już tylko Antarktyda. Dorotka marzyła o tym miejscu całe życie.

styk dwóch oceanów
Na styku dwóch Oceanów – marzenia się spełniają

Do Knysna i Plettenberg Bay

Do Knysna mieliśmy prawie 400 km. W sumie na warunki RPA żadna odległość, ale jednak trzeba było ją pokonać. Dojechaliśmy wieczorem wraz z zachodem słońca i mogliśmy się przekonać dlaczego miasteczko położone malowniczo nad laguną jest uważane za jedno z piękniejszych w RPA. Plaże, rozlewiska oceaniczne, w których żerują koniki morskie, laguna, uroczy Waterfront, gdzie wieczorem warto wybrać się na kolację z widokiem na port. Stąd niedaleko jest do Plettenberg Bay, kolejnego nadoceanicznego miasta, z szerokimi piaszczystymi plażami, knajpkami. Praktycznie w każdym z nich można znaleźć bazy nurkowe, ofertę nurkowania z rekinami, wyprawy motorówką na podziwianie fok i słoni morskich.

Garden Route
Foki koło Plettenberg Bay

Chociaż tak naprawdę Ocean na krańcu Afryki jest wyjątkowo kapryśny. Przez cały pobyt w RPA próbowałem zanurkować z fokami. Codziennie otrzymywałem komunikat, że stan Oceanu jest zły, zbyt silna fala, widoczność słaba, wiatr. Generalnie fatalnie, mimo środka lata. W końcu udało się ale nurkowania nie mogę zaliczyć do udanych. Kolejna słaba widoczność, baaaaardzo zimna woda, jak w Polsce na przełomie października i listopada. Tyle że u nas nurkujemy w suchych skafandrach a przecież nie wezmę suchego gdy limit bagażu to 23 kg !!!.

Garden Route
Waterfront w Knysna o zachodzie słońca

 Rezerwat Boltierskop

W drodze powrotnej do Cape Town mieliśmy plan zobaczyć rezerwaty dzikich zwierząt. Niedaleko Mossel Bay na powierzchni kilkudziesięciu tysięcy hektarów znajduje się jeden z nich – rezerwat Boltierskop. Podobnych rezerwatów w Republice Południowej Afryki jest więcej i dobrze, że powstają, ponieważ chronią ginące gatunki zwierząt, szczególnie słoni i nosorożców, które na wolności w starciu z kłusownikami nie miałyby szans.

Rezerwat ma swoją stronę na Facebooku:

Jak owce zatrzymały Prezydenta Republiki Południowej Afryki.

Chyba najbardziej intrygujące zdarzenie mieliśmy w drodze powrotnej do Cape Town, prawie na końcu Garden Route. Spokojnie podróżujemy, nagle na drogę wchodzi stado owiec. A na nie niemal wpada kolumna samochodów wiozących Prezydenta Republiki Południowej Afryki

Garden Route
Kolumna wioząca Prezydenta Republiki Południowej Afryki, zatrzymana przez stado owiec

My w tym czasie zrobiliśmy serię zdjęć kolumnie oraz panom z ochrony, oni oczywiście nam, pozdrowiliśmy się i pojechaliśmy dalej. Widać było luz, bez jakiegokolwiek spięcia. Południowoafrykańskie słońce chyba dobrze wpływa na ludzi 🙂

Garden Route
Wzajemne fotki i uprzejmości z ochroną kolumny Prezydenta RPA

Stellenbosch – raj smakoszy wina

Chyba najlepszym pomysłem podczas planowania przez Dorotkę wyprawy było zostawienie sobie na koniec, wizyty w Stellenbosch. To region winny, do którego przewieziono w okresie europejskiego osadnictwa wiele szczepów znakomitych odmian winorośli. Jednak zmyślni mieszkańcy wypracowali z nich swoje gatunki, smaki i odmiany w tym również musujących win, które idealnie pasują do potraw i klimatu.

winnice w stellenbosch
winnicWinnice z widokiem na Górę Stołową
winnica simonsing
Najstarsza i najpopularniejsza w RPA odmiana szampana z Simonsing

Chyba najbardziej nam odpowiadającym z uwagi na lekkość i dopasowanie do temperatur i klimatu okazało się białe Chenin Blanc. Ale o gustach nie ma co dyskutować. Każdy ma swoje.

Jednak jak nam się wydaje, wszyscy którzy RPA odwiedzili, zostawiają tutaj cząstkę swojego serca, by zawsze po nie wracać. Jeśli czujesz, że to Twoje miejsce przeczytaj również tekst

close
newsletter Szalonych Walizek

Cześć. Tu Dorota i Jarek. Miło Cię poznać.

Zapisz się na nasz newsletter i dołącz do grona osób ceniących wartościowe treści.

Nie spamujemy. Otrzymasz informacje o najnowszych artykułach i gratisach. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Szalone Walizki
Szalone Walizki
Szalony Walizki - blog o podróżach na własną rękę Doroty i Jarka. Porady, relacje. fotografia, nurkowanie, Szukasz inspiracji ? - znajdziesz u nas
Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najstarszy
Najnowszy Najczęściej głosowany
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
trackback

[…] RPA – Garden Route, […]

1
0
Spodobało się? Podziel się wrażeniami.x
()
x