Please assign a menu to the primary menu location under menu

Chorwacja poradnik – co warto zobaczyć

Wyprawa do Chorwacji

Chorwacja poradnik to jak widzisz jeden z naszych pierwszych tekstów na blogu. Ale mimo to znajdziesz w nim sporo cennych informacji na temat podróżowania żeglarsko-nurkowego po tym pięknym kraju. A że jest co w Chorwacji robić o tym nie trzeba nikogo przekonywać.

Połączenie wspaniałych gór i krystalicznie czystego Adriatyku robi piorunujące wrażenie. Dla nas Chorwacja to zawsze była jednym z najlepszych miejsc na szybki wypad szczególnie dla kogoś, kto łączy dwie wodne pasje – nurkowanie i żeglowanie – raj na Ziemi. Krajobrazy, a do tego pyszne, tradycyjne jedzenie i dojrzałe wina tworzą mieszkankę doskonałą.

Chorwacja poradnik. Od czego zacząć?

Mimo że do Chorwacji można dostać się wygodnie samolotami, które latają do Dubrownika i Splitu i Zadaru z kilku polskich lotnisk, to jednak wyprawa samochodem okazuje się niezapomniana, mimo że nieco męcząca. Auto dało nam niezależność i swobodę. Dzięki niemu zwiedzanie Chorwacji mogliśmy zacząć od Plitwickich Jezior – jednego z parków narodowych, którego największą atrakcją jest 16 krasowych jezior połączonych gęstą siecią 90 oszałamiających wodospadów, z których najwyższe mają 78 m wysokości. Swój niezwykły turkusowy kolor zawdzięczają pewnym odmianom alg. Choć wody Plitwickich Jezior są niezwykle czyste, nie obfitują w ryby, ale można tu spotkać troć wędrowną i pstrąga potokowego.

chorwacja
Plitwickie Jeziora
chorwacja
Wodospad w Plitvickich Jeziorach

Makarska Riviera

Podróż Makarską Rivierą na południe robi wrażenie, chociaż rozgłos, jaki zyskała, sprawił, że jest coraz bardziej zabudowana i ucywilizowana a przez traci nieco z pierwotnego uroku. Pierwszy cel podróży to Mokalo koło Orebić na półwyspie Peljesac. Małe, przytulne miasteczko leżące na wprost Korculi. Mokalo położone tuż obok nad cichą, malowniczą zatoką cieszy się dużą popularnością wśród Polaków, Czechów, Słowaków i Węgrów. Pobyt zaczęliśmy od słodkiego nicnierobienia, które należało nam się po prawie 2 tys. przejechanych kilometrów.
Wygrzewanie się w słońcu, pływanie w morzu i wieczorne kolacje w miejscowych restauracjach pozwoliły przełączyć umysł z trybu „praca” na tryb „lenistwo”. Jedzenie dopełniało całości. Jedną z najlepszych knajpek w Orebicu, którą długo będę wspominał, jest restauracja Amfora. Świeże miejscowe specjały, takie jak ryblja juha, czyli wyśmienita zupa rybna lub crne risotto – risotto z atramentem z kałamarnicy, polecam zainteresowanym nowymi smakami.

Chorwacja – to miejsce prawie dla każdego.

Prawie, ponieważ nie ma tu białych piaszczystych plaż, a królują te kamieniste, więc marudy mogą narzekać. Za to każda z plaż ma swój niepowtarzalny urok. Gdy pierwsze lenistwo przeszło w znudzenie, każdy z nas zaczął szukać atrakcji. Igorek walczył zawzięcie w basenie, bijąc rekord w staniu na rękach, Dorotka skutecznie wystawiała się do słońca, by sprawdzić, czy „heban” komponuje się z nową sukienką. A ja sprawdziłem miejscowe podwodne atrakcje. I tu również okazało się, że Chorwacja może zaskoczyć.

Nurkowanie

Pierwszy nurkowy dzień poświęciliśmy na rozpoznanie i sprawdzenie tego, co znajduje się pod wodą. Dalej było już tylko lepiej. Najbardziej zaskoczony byłem ośmiornicami, które można spokojnie wyciągnąć z podwodnych dziur i owinąć wokół ręki. Nie polecam jednak tego osobom niedoświadczonym – miejscowi opowiadali mi później historie o tym, że gdy dawniej nurkowało się bez neoprenowych skafandrów i kapturów – ośmiornice potrafiły swoje macki wsunąć do uszu lub nosa, czym powodowały śmiertelne zejścia śmiałków chcących się z nimi pobawić. Obecnie, gdy jesteśmy szczelnie ubrani, tego typu zabawy wydają się bezpieczne. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie wrak transportowego statku Boka, który zatonął na płytkich wodach obok Mokalo. W całości zachował się jedynie dziób, a ponad wodę wystaje fragment burty, przez który pod wodę przedostają się promienie słoneczne wywołujące niesamowite efekty wizualne. Wiem, że do Chorwacji warto będzie wrócić chociażby dla samego nurkowania. Nie mówiąc o ciekawych rybach, które można spotkać pod wodą. Np. tutejsze jadowite skorpeny całkowicie różnią się od tych z Morza Czerwonego. Są pięknie ubarwione, a do tego stanowią miejscowy przysmak w wielu dobrych restauracjach.

chorwacja
Plitvickie Jeziora

Orebić i Korczula

Orebić jest świetnym miejscem wypadowym do odwiedzenia urokliwej Korculi przypominającej wyglądem włoskie miasteczka oraz Dubrownika, którego Stare Miasto znajduje się na liście dziedzictwa kulturowego UNESCO. Spacer po murach obronnych Dubrownika w prawie 40-stopniowym upale jest naprawdę morderczy, ale piękne widoki z nawiązką rekompensują trudy. Do tego można poobserwować miejscową atrakcję – skoki do wody z przybrzeżnych skał. Widać było, że w gorący dzień dzieci wprost uwielbiają taką formę rozrywki.

chorwacja
Widok na Dubrownik
Dorota i Igor na głównym deptaku w Dubrovniku
Najsłynniejszy, wytarty deptak Dubrownika

Przesiadka na wodę

Po tygodniu pobytu w gościnnym Mokalo u Igora Mikulicia spakowaliśmy się i wyruszyliśmy na północ do Sibenika, gdzie wspólnie ze znajomymi zaplanowaliśmy rejs po Adriatyku. Rejs typowo familijny, dwa jachty, cztery rodziny, siedmioro dzieci, więc generalnie bez szaleństwa. Jednym ze sterników był nasz kolega Marek, doświadczony skipper, któremu adrenalina rośnie w czasie zmagań regatowych. Druga załoga wynajęła sternika w Sibeniku. I był to naprawdę znakomity pomysł. Gabriel okazał się bardzo miłym człowiekiem, świetnym żeglarzem, ale jego największym atutem była znajomość większości chorwackich portów oraz piaszczystych plaż, których lokalizacji nie uwzględniają powszechnie dostępne przewodniki turystyczne. Dzięki temu dzieci miały frajdę, gdy zatrzymywaliśmy się na kąpielowe postoje, a dorośli wytchnienie od organizacji zajęć najmłodszym. Chorwackie mariny słyną w całym basenie Morza Śródziemnego ze swojego komfortu, jednak coś za coś – nie należą do najtańszych.

Żeglarskie doświadczenia na Adriatyku

Latem na Adriatyku jest taki ruch, że do portów trzeba spływać najpóźniej około 15:00–16:00, by znaleźć miejsce przy kei. Inaczej pozostaje kotwicowisko. Jak wspomniałem, swój rejs rozpoczęliśmy w Śibeniku i stamtąd ruszyliśmy do Rogoźnicy. Pod salingiem zawisła bandera Yacht Klubu Polski, którego członkiem jest Marek. W jej wciąganiu uczestniczyli najmłodsi żeglarze Dawid i Igor. Pierwsze zaskoczenie nastąpiło dwie godziny po wyjściu z portu – nasz Doufur 44 o nazwie Sardinia na samej genui robił ponad 8 węzłów. Chociaż nie przewidywaliśmy ścigania, była to dla nas miła niespodzianka.

Jarek za sterem jachtu Dufur 44 w Chorwacji
Za sterem francuskiego jachtu Dufour 460
wypoczynek na jachcie przy jednej z wysp w Chorwacji
Relaks w jednej z malowniczych zatok
Dubrovnik w Chorwacji
Dzieci skaczące do wody ze skał w Dubrowniku

Odcinki, które zaplanowaliśmy, nie mogły być zbyt długie właśnie z uwagi na obecność dzieci, których nie chcieliśmy przemęczyć i znudzić. Dzięki temu w każdym porcie mieliśmy czas na wypoczynek, zwiedzanie i biesiadowanie. W Rogoźnicy wpadliśmy na pomysł, by wskoczyć do wody. Nie był to jednak najlepszy moment. Woda miała chyba 16 stopni, brrr. Wiatry bora zrobiły swoje, toteż równie szybko jak weszliśmy do wody, ją opuściliśmy.

Przed nami malowniczy Trogir

Kolejnym miejscem postoju był Trogir, gdzie na wejściu mieliśmy okazję podziwiać pokaz sprawności samolotów gaśniczych, które tłumiły pożar pobliskich lasów. W sezonie letnim zdarza się to niestety tutaj dość często. Port w Trogirze nie może równać się z tym w Rogoźnicy, ale zabytki miasta sprawiają, że to miejsce jest zjawiskowe. Przy Starym Mieście można poczuć powiew luksusu, ponieważ cumują tutaj największe i najbardziej ekskluzywne jachty, które nie mieszczą się w porcie. Zwłaszcza wieczorem robią ogromne wrażenie. Następnego dnia pobudka i obowiązkowy wypad na miejscowe targowisko. Można tu kupić tzw. pyszną domową oliwę, pełne słodyczy winogrona, wygrzane w słońcu arbuzy, a także aromatyczny czosnek, znakomity do sałat i makaronów. Później obfite, leniwe śniadanie i wypływamy na wyspę Brać.

chorwacja
Niesamowite kwiaty agawy przy jednym z portów
sklep z ostrygami w Mali Stone
Próbujemy ostryg w Malim Stonie na początku półwyspu Peljesac

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jest tu maleńki port Milna usytuowany w zatoczce. Do miasta co prawda kawałek, ale za to miejsce do kąpieli znakomite a w kambuzie wieczorem wybór bardzo bogaty. Żaneta i Dorotka spisały się na medal, a sternik coś przebąkiwał, że nie pamięta, by na rejsie serwowano mu tak pyszne dania i by mógł jeszcze powybrzydzać. Przyznam, że było dobrze. Wieczorem odbyła się „rada starszych” na temat naszych dalszych planów – wiało słabo, a chcieliśmy jak najwięcej zobaczyć i jednocześnie zorganizować atrakcje dla dzieci. Po długiej dyskusji zapadła decyzja, że kierunek Kornati odpada, szukamy cichych zatoczek i ładnej miejscówki na wieczór. Skierowaliśmy się więc na Primośten.

Primośten

Dopłynęliśmy dosyć późno, ale i tak w planie było kotwicowisko. Nasze dingy ciężko pracowało, żeby przetransportować wszystkich na brzeg. Niewielki Primośten jest bajeczny, położony na wzniesieniu, nad którym góruje kościół, z przylegającym do niego niewielkim cmentarzem, gdzie o zmierzchu można obserwować słońce zanurzające się w Adriatyku. Widok niezapomniany. Niezapomniany był też sprzedawca lodów – showman, który w wolnych chwilach tworzył małe dzieła sztuki z lodów, a dla rozrywki wyrzucał kulki na kilka metrów w górę, a jego towarzysz dziarsko chwytał spadające lody w locie. Cóż z tego, że buzię miał umorusaną jak trzylatek. Oczywiście biznes się kręcił, bo jak tu nie kupić czegokolwiek od takiego człowieka.

Malownicze wodospady Krk

ekipa jachtu po zejściu w porcie
Polskie załogi jachtów po wyprawie na Adriatyku

Na koniec zaplanowaliśmy Śkradin, niedaleko którego leży następny park narodowy, a w nim kolejne wodospady – Krk, może nie tak wielkie jak te w Plitwickich Jeziorach, ale równie urokliwe i z nieźle zachowanymi śladami dawnych elektrowni oraz młynów wodnych, które dobrze oddają przedsiębiorczość ówczesnych mieszkańców tych ziem. Pogodę przez ten czas mieliśmy jak marzenie. Wiatru było wystarczająco, by nie zniechęcić do żeglowania początkujących, słońca na tyle dużo, by się dobrze wygrzać, no i oczywiście w nadmiarze dobrego nastroju. Trzeba pamiętać, że Chorwaci to Słowianie, naród, który pod wieloma względami jest podobny do nas. Bardzo gościnny, skłonny do zabawy, a jeśli ktoś nie jest poliglotą, bez obaw – zrozumie i będzie zrozumiany. Ten górzysty kraj pożegnał nas taką burzą z piorunami i ulewą, jakiej w życiu nie widziałem w Polsce. Ale najwyraźniej jest to tu lokalny obyczaj – wszystko, co robią, robią na sto procent.

UPDATE:

Polecamy nasz tekst poświęcony żeglowaniu po Chorwacji czyli TOP 10 – Chorwacja jachtem – poradnik po marinach i atrakcjach.

Szalone Walizki
Szalone Walizki
Szalony Walizki - blog o podróżach na własną rękę Doroty i Jarka. Porady, relacje. fotografia, nurkowanie, Szukasz inspiracji ? - znajdziesz u nas
0 0 vote
Article Rating
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jolanta
1 rok temu

Piękne zdjęcia i urokliwe miejsca. Choć to wydaje się niewiarygodne, ja w Chorwacji jeszcze nie byłam. Wybieram się w przyszłym roku. Dzięki za wyczerpujące informacje.
Własnie zaczynam Was czytać, z zamiarem przeczytania “od deski do deski”;-)
Serdecznie pozdrawiam.

Paulina
Paulina
5 miesięcy temu

Do Chorwacji zawsze jeździmy autem, do tej pory najbardziej podobało mi się na Pagu i chętnie tam wrócę

3
0
Spodobało się? Podziel się wrażeniami.x
()
x